Wyszukaj

Rozmiar:

Marka:

Kategoria:

Szukane słowo:

Twój rozmiar

Obwód pod biustem (zmierz ciasno na wydechu)  cm
Obwód w biuście (zmierz luźno w miękkim staniku lub bez)  cm

Maria Wrońska - kobieta po drugiej stronie obiektywu

Maria Wrońska - kobieta  po drugiej stronie obiektywu

    

    

 Tę filigranową blondynkę znają w Biłgoraju wszyscy. Kiedyś zagadnęłam córkę o mijającą nas dziewczynę na rowerze (z bagażnika sterczały jakieś krzaki i drzewka).

- Jak to, nie wiesz? Przecież to Pani Wrońska! – odparła prawie oburzona, jakbym zadała bardzo niestosowne pytanie…

***

 

- Pani Mario, proszę mi powiedzieć, jakie to uczucie, mieć „na muszce”  osobę z pierwszych stron gazet? Ręka Pani nie drży?

- W  trakcie naszej 11-letniej współpracy z Polską Radą Biznesu zdążyłam przekonać się, że są to ludzie z krwi i kości. Mają swoje lepszy i gorsze dni, tak jak lepsze i gorsze zdjęcia. Nie robię różnicy pomiędzy fotografowanymi osobami, czy jest to profesor Balcerowicz, czy Pani Szapołowska.

- Skąd taki splendor dla niewielkiej i , skądinąd, nieznanej w biznesowym świecie – firmy fotograficznej z malutkiego Biłgoraja? Jak udało się Pani zostać osobą, która stale, od kilkunastu lat, fotografuje jako jedyna, gale Superbrands i Coolbrands?

- Muszę tu dokonać drobnego sprostowania –  nigdy nie działam w pojedynkę. Zawsze jest ze mną mój mąż. To on jest  menadżerem naszego zakładu. On wprowadza tu wszelkie know-how i czuwa nad całokształtem.  Bez niego większość  „fotograficznych”  sukcesów nie miałaby miejsca.

Skąd splendor, pani pyta… Zostaliśmy zatrudnieni  w  1999 roku przez Polską Radę Biznesu.  Fotografowaliśmy wtedy Wigilię i inne uroczystości odbywające się w Pałacu Sobańskich w Warszawie.  Widocznie nasza praca i jej owoce zyskały uznanie, ponieważ do dziś, co roku jesteśmy jedynym wykonawcą zdjęć podczas tego wydarzenia. Mój obiektyw spotkał się w tym czasie z wieloma wybitnymi postaciami ze świata polityki, kultury, ekonomii – Prezydentem Lechem Wałęsą, Prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim i pierwszą Damą – Jolantą Kwaśniewską, minister Hanną Suchocką, ministrem Andrzejem Olechowskim, Profesorem Leszkiem Balcerowiczem, panią Grażyną Szapołowską, Krystyną Koftą,  Małgorzatą Niemen, Alicją Jachiewicz, Stefanem Szmitem, Jerzym Dudą-Graczem itp.  Gdybym chciała wymienić wszystkie nazwiska – zamiast króciutkiego artykułu wyszedłby Pani dłuuugi, alfabetyczny spis.

I naprawdę nie mają tu nic do rzeczy tzw.  „znajomości”.  Główną rolę w tym przypadku odegrało nasze podejście do wykonywanej pracy oraz oczywiście -  jej efekty.

- Efekty są oszałamiające! Po przekroczeniu progu Waszego studia mam wrażenie, jakbym znalazła się w jakiejś sławnej agencji fotograficznej, a nie w studio fotograficznym, w małym miasteczku.
 Czy zaczynaliście od takich spektakularnych sukcesów?

- Zaczynaliśmy w 1984 roku. Zakład fotograficzny  oraz ciemnia mieściły się w naszym domu mieszkalnym. Dopiero potem, wraz z rozwojem działalności, zaczęliśmy pracować  w oddzielnym lokalu, przy ulicy Kościuszki 30. Początki zakładu były czysto komercyjne. Dziś, oprócz fotografii reportażowej, zajmujemy się fotografią reklamową, sesyjną (port folio),  fotografią portretową,  ślubną i okazjonalną oraz plenerową.

- Skąd w takim razie pomysł na agroturystykę? Przecież to tak bardzo odległa dziedzina i forma działalności gospodarczej? Czy mam przez to rozumieć, że w swoim obejściu gości Pani tylko biznesmenów i  celebrities, którzy chcą zakosztować sielskiego życia w rozkosznym Zaciszu?

- Ależ nie! Pomysł na agroturystykę nasunął mi się niejako sam przez się.  Mając  sporą, 4-hektarową działkę, przenieśliśmy się do nowo wybudowanego domu, zaś w pełni funkcjonalny, drewniany domek, w którym mieszkaliśmy wcześniej, wyposażony m.in. w kominek – pozostał nagle pusty, niewykorzystany.  Postanowiłam nie pozwolić na to, by niszczał, zaprosiłam pierwszych gości.

Potem, dzięki  „poczcie pantoflowej” i reklamie w Internecie – rozwiązanie to okazało się bardzo trafne. Co roku w sezonie odwiedzają nas turyści i urlopowicze z całej Polski.  Na naszej stronie

http://www.foto-wronscy.pl zamieszczone są szczegóły dotyczące możliwości wypoczynku w Rajskim Zaciszu. Zapraszam do lektury wszystkie Lobbystki J 

- Zacisze. Nazwa od nazwy wsi, prawda? Mieszka Pani dosłownie w Zaciszu.

- I tak, i nie. Mieszkam w Zaciszu, owszem. Ale nasza działka nie była od razu sielskim zakątkiem
i oazą zieleni. Tylko mój mąż i ja wiemy, ile kosztowało nas pracy doprowadzenie działki do  dzisiejszego stanu. Mnóstwo czasu poświęciłam też na zaprojektowanie i rozplanowanie – gdzie i co powinno rosnąć. Dla osoby bez przygotowania ogrodniczego i „dziewczyny z miasta” było to duże wyzwanie, proszę mi wierzyć. Ale efekty są całkiem zadowalające
J  Ogrodzona, zagospodarowana działka posiada 1,5ha powierzchni. Zostało jeszcze sporo miejsca, więc  już kombinuję, gdzie umieścić basen… Nienawidzę bezczynności.

- Skoro już o ruchu mowa. Słyszałam, że  jest Pani  inicjatorką czynnego spędzania wolnego czasu przez Panią i Pani przyjaciół?

- Jakiś czas temu, podczas spotkania w gronie znajomych rzuciłam hasło „dość bezczynności”.

Spotykamy się co tydzień, określonego dnia i o określonej godzinie.  Jeździmy na rowerach, uprawiamy nordic walking, chodzimy na basen. W gronie sprawdzonych przyjaciół warto nie tylko biesiadowaćJ

- Wiem, że oprócz pasji fotograficznej, ogrodniczo-botanicznej i organizacyjnej jest Pani wielką miłośniczką zwierząt. Jakie psy są na etacie w Rajskim Zaciszu?

- Kiedyś mieliśmy dwa kaukazy. Rewelacyjnie sprawdzały się w roli naszych opiekunów.

Niestety, nie są to długowieczne psy. Oba pożegnaliśmy, gdy miały ok. 10 lat…Teraz jest jeden,

15-letni dalmatyńczyk. Jest dość kapryśny i nie cierpi konkurencji, króluje więc niepodzielnie w Zaciszu.  Za jakiś czas, kiedy go zabraknie – po kolejnego psa (a może psy) udam się do schroniska…

 

     I tak, w „babskiej” atmosferze, starając się ogarnąć szerokie spektrum zainteresowań i pasji Pani Marii, minęła mi kolejna  godzina w gościnnych progach studia „Foto – Wrońscy”.

Przyszłam do kobiety-fotografa. Wyszłam od kobiety-fotografa Wielkiego Biznesu, ogrodniczki, agro-biznes-woman, miłośniczki psów i czynnego spędzania wolnego czasu w gronie życzliwych osób.

Tyle pasji pasji a jedna, drobna kobieta o figurze nastolatki… Kiedy dowiedziałam się na dokładkę, że jada nieregularnie, a jeśli już, to obfite, późne, romantyczne kolacje z mężem, jednego byłam pewna -

rozmawiałam z kobietą spełnioną. Czego i Wam, Drogie Czytelniczki, życzę po przyjeździe do Biłgoraja :) .

Pełna oferta studia  „Foto-Wrońscy”  jak i Rajskiego Zacisza  znajduje się na stronie http://www.fotowronscy.pl.  Zdecydowanie warto tam zajrzeć. Majowy weekend oraz słoneczne lato przed nami.