Wyszukaj
Twój rozmiar
Pani Sylwia - i wszystko jasne :)
Kiedy przed kilku laty zobaczyłam tę drobną dziewczynę, pomyślałam sobie "To dziecko ma leczyć mojego jamnika? Przecież ona z pewnością jest tu na stażu i jeszcze nic nie potrafi. O, never!". Szybko jednak przekonałam się, że pierwsze wrażenie było bardzo mylne.
Jakkolwiek bardzo młoda, pani Sylwia już wtedy dała się poznać jako osoba, która nie tylko uprawia zawód weterynarza, ale po prostu nim żyje. Podczas pierwszej wizyty miałam propozycję adopcji pekinki, która w wypadku straciła oczy (przy okazji dowiedziałam się, że pekińczyki są bardzo narażone na tę przypadłość). Potem, w trakcie kolejnych odwiedzin, dowiadywałam się o kolejnych, nie cierpących zwłoki, "zwierzęcych" sprawach. Praktycznie nie było wizyty w przychodni, bym nie słyszała nowinek, a to o psie, którego właścicielka nadmienie utuczyła i przestał się jej podobać, a to o handlarzu kocich skór (!), a to o hodowaniu zwierzaków do walki itp.
Minęło trochę czasu, ja zaaklimatyzowałam się w miasteczku, pani Sylwia urodziła córeczkę, a mimo to wciąż "coś kombinowała". Mieszkańcy Biłgoraja do dziś pamiętaja pewien "psi festyn", podczas którego odbył się pokaz psiej mody oraz akcja adopcyjna. Zaangażowanie pani Sylwii w sprawę powstania schroniska dla zwierząt w naszej okolicy jest też powszechnie znane, gdzie tylko może - apeluje o pomoc i wsparcie.
Kto ma jamnika, ten wie, że kontakt z weterynarzem jest niestety wpisany na stałe w jego grafik. Obcinanie pazurów, chore ucho, kłopoty z kośćcem... Kiedy moja suczka skończyła trzy lata, zaczął dokuczać jej kręgosłup. Na początku z lekkim sceptycyzmem podeszłam do propozycji pani Sylwii
-a może akupunktura? Zabiegów było kilka, na niektóre pani Sylwia przyjeżdżała do mojego domu (nieodpłatnie). Z niedowierzaniem i radością obserwowałam efekty - suka (biłgorajska;), która wcześniej przy każdym kroku odczuwała ból i w związku z tym przestała niemal chodzić - w przeciągu miesiąca powróciła do dawnej formy! Dolegliwości odeszły w niepamięć. zapomnieliśmy o kłopotach. Aż do listopada br.
Obecnie jesteśmy w trakcie kolejnych "igieł", a pies praktycznie od pierwszego zabiegu, w ciągu kilku dni, z nieruchawej, stękającej z bólu istoty znów zmienił się w żywe, pełne wigoru stworzenie. Pani Sylwia mówi do niej "dziewczynko" i prawi jej mnóstwo komplementów, pewnie z tego powodu Sonia podczas akupunktury zachowuje się jak dama - przyjmuje z godnością nakłuwanie, a następnie kilkanaście minut czeka nieruchomo i cierpliwie na wyjęcie igieł.
Wszyscy właściciele zwierzaków w miasteczku znają panią Sylwię i odnoszą się do niej z wielką sympatią. Nietrudno bowiem nie zauważyć jej wielkiego zaangażowania, pasji, miłości do wykonywanego zawodu. Poza tym, jej przychodnia jest najładniejsza w całej okolicy - kolorowa, przestronna, świetnie wyposażona. Znajduje się w niej także sklepik z akcesoriami dla zwierząt, pokarmem, szeroką gamą nosidełek, toreb, ubrań dla psów.
Z całego serca polecam WETmedical, tu PRACUJE KOBIETA Z PASJĄ :