Wyszukaj

Rozmiar:

Marka:

Kategoria:

Szukane słowo:

Twój rozmiar

Obwód pod biustem (zmierz ciasno na wydechu)  cm
Obwód w biuście (zmierz luźno w miękkim staniku lub bez)  cm

Grażyna Kargol - przedszkole to mój dom

Grażyna Kargol - przedszkole to mój dom

 

 

Od 2006 roku to nietypowe ogrodzenie przyciąga wzrok wszystkich – zarówno miejscowych, jak i przyjezdnych. Kolorowe, wielkie kredki ustawione szpalerem tworzą oryginalny, a zarazem niesłychanie malowniczy element osiedla.

A za ogrodzeniem rozciąga się, niemniej kolorowy - świat dziecinnych zabaw - pierwsze niepubliczne przedszkole nie tylko w Biłgoraju ale i na Zamojszczyźnie.

Jego właścicielka – Grażyna Kargol, poświęciła mi w pewien upalny czerwcowy poranek trzy bite godziny, opowiadając o swojej pasji, która przerodziła się w sposób na życie. Sama nie wiem, kiedy minęły te trzy godziny i naprawdę miałam wyrzuty sumienia, że wyszarpnęłam jej tyle czasu z  napiętego grafika.

- Kiedy „urodził się” pomysł na Twoje własne, niepubliczne przedszkole?

Pomysł urodził się razem z synem w 1995r. – i wtedy stał się marzeniem.

Wtedy też poznałam kłopoty polskiej mamy na etacie – korowód opiekunek był doprawdy długi, nie zawsze spełniały moje oczekiwania, a ja, jako młoda mama, w tak drażliwej kwestii jak Wychowanie Młodego Człowieka byłam wymagająca.

Jestem córką przedszkolanki i całe moje szczenięce lata spędziłam u mamy w „0” -  to moja mama zaplanowała, że zostanę nauczycielką. Ja jednak jeszcze nie miałam pomysłu na siebie. Skończyłam studia na UMCS na wydziale Prawa i Administracji – pracowałam w biurze a min. w Szkole Podstawowej nr 2 - razem z mamą. Teraz kończę wychowanie Przedszkolne na Uniwersytecie Rzeszowskim za tydzień się „bronię” – trzeba było słuchać mamy – Ona wiedziała lepiej co powinnam robić w życiu, hihihi.

W 2003 roku urodziłam drugiego syna. Firma, w której pracowałam ogłosiła upadłość i zostałam bez pracy, za to z głową pełną pomysłów, zaś moje marzenia powróciły do mnie z uderzeniową siłą.

Otworzyłam wtedy prywatną szkołę języków obcych, która działa do dziś. Rynek zareagował żywiołowo. Szybko więc „dorobiłam się” filii w odległym od Biłgoraja o 50 km Zamościu i Tomaszowie Lubelskim. 

Jednak „pierwiastek przedszkolny” nie dawał mi spokoju i tak to w 2006 roku, kiedy mój młodszy syn skończył 3 lata – poszliśmy oboje do „Akademii Przedszkolaka” przy Al. 400-lecia 4. On w charakterze przedszkolaka, ja – dyrektora/właściciela :)

- Ile było dzieci początkowo?

- Początkowo było 22 dzieci, na potrzeby których zatrudniłam 6 osób + personel kuchni.

- A obecnie? Dużo dzieci jest w Akademii?

- Dziś mamy  100 dzieci, pięć grup – 2,5-latki, 3-latki, 4-latki, 5-latki oraz 6-latki. Najprawdopodobniej od września stworzymy drugą grupę 4-latków.

- To obsadę pracowniczą musiałaś chyba zwiększyć?

- (śmiech) Inaczej się nie dało. Dziś pracuje ze mną ok. 15 osób kadry nauczycielskiej.

- A gdzie szukałaś pomysłów na tematykę zajęć?

- Pomysły miałam „od zawsze”. Wiedziałam konkretnie – potrzebuję specjalisty od tańca, logopedy, psychologa, gimnastyki korekcyjnej, rytmiki, nauczycieli języków. Mamy również basen.

- To robi wrażenie – nie w każdym przedszkolu pracuje z dziećmi taki specjalistyczny kolektyw :) 

- Nieskromnie powiem, że języki obce to nie tylko angielski, ale także rosyjski i niemiecki.

- A jak rotacja kadry? Wiadomo, że Biłgoraj jest niewielki, a Ty masz młodych pracowników, z tego co widzę. Nie ciągnie tych młodych, wykształconych ludzi z malutkiego Biłgoraja w ciekawy świat?

- Moja kadra jest młoda ale doświadczona, mają też swoje rodziny a więc potrzebują stabilizacji. To są świetni ludzie. Skoczyłabym za nimi w ogień. Mam rękę do fajnych ludzi i szczęście, ponieważ świetnie rozumiemy się nie tylko w pracy. Często organizujemy wspólne wypady na gruncie czysto towarzyskim. Jeden z obiektywnych obserwatorów naszej gromadki podczas takiego wyjazdu stwierdził, że bawimy się  jak dzieci. To naprawdę duże szczęście mieć  pracowników z autentycznym powołaniem do powierzonej im  pracy. A ja to szczęście mam!  Wiesz… Chyba im u mnie dobrze, staram się i nikt mi jeszcze nie uciekł na saksy :) 

- A jak miasto? Władze? Okoliczne placówki przedszkoli państwowych? „Akademia przedszkolaka” jest zapewne wizytówką naszego miasta?

- Hahaha… Poproszę inny zestaw pytań.

- Czemu? Nie będę naciskać, ale czy to jest bardzo drażliwy temat?

- Czy wystarczy Ci, że powiem, że w pierwszym roku działalności były pozytywne nastroje i liczyłam na współpracę. Nawet moja placówka otrzymała życzenia od Burmistrza z okazji Dnia Edukacji Narodowej!!!  /pierwszy i ostatni raz/. Szybko się popsuło, poszło oczywiście o pieniądze. Do póki było mało dzieci było ok. ale jak z 22 zrobiło się 100 – no to już mamy problem. Brak współpracy z samorządem szybko też odbił się negatywnie na dobrej współpracy z innymi przedszkolami i tak jest już od roku „każdy sobie” a szkoda bo dzieci są NASZE i obserwują. Mało tego uczą się od nas. Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni. „Będę pukać nadal, może kiedyś otworzą”.

- Jakie plany na przyszłość? Masz tak zapełniony grafik, że nie wciśniesz tu chyba już nic nowego?

- Żartujesz chyba? Mam nadzieję, że niedługo ruszy pełną parą pierwsza w Biłgoraju  Niepubliczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna. Zarejestrowałam taką placówkę w październiku 2009r. Będą więc w bliskim zasięgu ręki dla przeciętnego obywatela naszego miasta  bezpłatne konsultacje ze specjalistami. Na razie  korzystają dzieci i rodzice z Akademii Przedszkolaka.

- Kiedy znajdujesz więc czas dla rodziny - męża, dzieci?

- Mąż? Sama widziałaś, przed chwilą tu był (przyp. aut - potwierdzam, wpadł jak po ogień, rzucił krótko „piaskownica się nadwyrężyła, po południu to zrobię”), starszy syn też zagląda po szkole pomiędzy zajęciami, a młodszy jest ze mną, w grupie 6-latków :) . Praca to niemal mój dom. Po południu podlewam trawnik, robimy porządki na posesji, wykonujemy niezbędne remonty. Ja tu nie tylko pracuję, ale także rodzinnie spędzam czas. I to daje mi powera!

- Ojej, aż nabrałam ochoty, by mieć dziecko w Twoim przedszkolu! Niestety, moje są już za stare…

- Więc działaj, kobieto :) !

                                                                                   ****

Niniejszy wywiad to doprawdy niewielki fragment naszej rozmowy. Od siebie dodam, że Grażyna Kargol jest nie tylko rewelacyjną, bezpośrednią, fajną babką, ale ma też fajny biust :))) .

Nie mogłam się oprzeć, zrobieniu jej fotki na tle słynnego „kredkowego” ogrodzenia. Jeśli będziecie kiedyś w Biłgoraju – z pewnością poznacie to miejsce na pierwszy rzut oka.

No i dodam, że kwestia lokalowa następnych edycji warsztatów brafittingowych została rozwiązana przez nią sprawnie, konkretnie i z wdziękiem :) :) :) .

Polecam Wam serdecznie odwiedzenie strony tego wyjątkowego przedszkola, bo naprawdę Biłgoraj ma się czym pochwalić:

http://www.akademia.bilgo.pl/